Była noc.
Księżyc wspinał się jak krzak winnicowy.
Oni leżeli w łóżku i rozmawiali:

On: Chciałbym być Bogiem.
światło księżyca ująć w dłonie
i zachować na wieczność.
Ona: Lepiej obejmij moje ciało.
Ono da Ci wieczność
On: Twoje ciało tylko chwilową ulgę przynosi.
Ona: Moje ciało jest doskonałą klepsydrą.
On: Boję się przemijania.

Mężczyzna odwrócił się plecami do księżyca i zasnął.

Nikos Chadzinikolau