Spędziłem miesiąc na Afrykańskiej ziemi. Dokładnie w ciągu 25 dni – od 21. grudnia do 14 stycznia, poznawałem Maroko w trakcie samotnej podróży, poruszając się wynajętym autem. Odwiedziłem dziesiątki miejsc i światów, pięknych i skrajnie różnych krajobrazów, także zachwycających ogrodów. Poznawałem głęboko kulturę Marokańczyków – spałem u ludzi w domach, zmieniłem ubiór i asymilowałem się ze zwyczajami, uczyłem języka i poznawałem kulturę. Zawarłem różne znajomości, a nawet – jakiś czas byłem zaręczony.

Obserwowałem i wyciągałem wnioski. Podczas całej podróży prowadziłem dzienniki w różnej formie i wykonywałem zdjęcia (Instagram: Jakub Gardner). Planuję przygotować reportaż i podzielić się swoimi doświadczeniami, ponieważ wiele z nich może być dla innych przydatne.

– – –

Tym samym też po wielu latach otwieram swojego bloga osobistego. Nie jest moją intencją otwierać publiczne dyskusje, a jedynie przekazać, oddać, co mam wartościowego – bo może dla kogoś będzie przydatne. Dlatego wyłączam możliwość komentowania i zapraszam do kontaktu osobistego, jeśli ktoś chciałby dopytać więcej, podjąć dialog. Zawsze chętnie dzielę się, tym co wiem i pomogę, jeśli tylko będę mógł.

Blog. Dziennik. Osobisty, niekoniecznie prywatny.

Archetyp wędrowca – taka rola, między innymi… Podróżuję wiele, po różnych światach …i wiele przywożę z tych podróży. Zbieram dary i dobro. Oddaję to, czym mnie obdarowało życie. Oddaję świadectwo swoich doświadczeń, przekonań, dróg jakie przeszedłem, swoich wartości, zwycięstw i porażek. Szczerze i autentycznie – dlatego świadectwo jest bezcenne i przykład mam nadzieję – inspirujący. Bo to jest też moim celem – inspirować innych do otwartego wyrażania siebie, w dopasowanej do siebie formie.

Do tej pory dzieliłem się głównie w małych gronach, wydarzenia w Maroko skłoniły mnie do otworzenia się szerzej. Mam głębokie poczucie, że wiele z moich doświadczeń może być wartościowe dla innych, czy to jako inspiracja, czy wskazówka, albo punkt refleksji, czy ostrzeżenie.

Moje ulubione formy to rozmowa, słowo pisane, dźwięk i rzeźba. Dlatego za pomocą takich kanałów będę się wyrażał, póki mam język i możliwości.

Na tym blogu mam prawie 700 wpisów, obecnie zamkniętych jako prywatnych, pierwsze z września 2007 r. Być może część z nich będę z czasem przywracał do publicznej widoczności.

– – –

Afryka. 

25 dni, ponad 5 tyś km, w większości sam w aucie, na „afrykańskiej prostej” pośrodku pustyni … miałem wiele czasu na refleksje nad spostrzeżeniami. Na analizę porównawczą, wyciąganie wniosków. Cywilizacja arabska jest niewyobrażalnie inna niż europejska, wyrastała autonomicznie ale i równorzędnie do naszej, Wypracowała niesamowite mechanizmy społeczne, rozwiązała problemy na totalnie inne sposoby, niejednokrotnie skuteczniej niż my. Wielu rzeczy możemy się od nich nauczyć, a na wiele dobrze byśmy byli uczuleni. Nieprzypadkowo obecnie to oni zalewają nas, a nie my ich. Mam mnóstwo spostrzeżeń na ten temat i zamierzam się nimi podzielić.

(przy czym zaznaczam, że Maroko akurat, jest bardzo specyficznym krajem arabskim – to unikalny mariaż Berberów, Arabów, Francuzów i Nomadów – co uważam za przykład umiarkowany i mocno zeuropeizowany.)

Podróż do Afryki wzmocniła moją koncentrację na tym, jak ważne są nie tylko relacje między jednostkami, ale też małe społeczności, stanowiące siłę wymieszanych specjalizacji i ról. Społeczeństwo Marokańskie, sądzę, że to można przekładać na inne kraje arabskie – jest oparte o mikrospołeczności, kręgi, w których wszyscy są braćmi i siostrami, chociaż często nie są faktycznie spokrewnieni. Poszczególne kręgi mogą mieć ze sobą różne stosunki – od przyjacielskich po wrogie, a charakterystyczne jest, że przy modelu działania identycznym dla wszystkich kręgów, różnią się one od siebie np. radykalnością w przywiązaniu do tradycji. To znaczy, że różne kręgi są do bliźniaczo podobne w swojej konstrukcji, ale jedne będą umiarkowanie tradycyjne, a inne skrajnie. Równocześnie istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że zależy to tylko od chwilowych warunków i może się zmienić bardzo łatwo i szybko, w przypadku zmiany tych warunków.

Tłumacząc jeszcze prościej i przekładając na wnioski, jakie możemy z tego wyciągnąć – łączymy się w oparciu o wartości jakie wyznajemy i na tej podstawie powstaje „paczka”.  Wykluczamy (błyskawicznie), osoby, które reprezentują inne wartości. Aczkolwiek – żyjemy z nimi w pokoju (np. gdy są członkami naszej rodziny). Połączeni jako silna grupa, spędzamy ze sobą dużo czasu razem, dużo rozmawiamy, razem spożywamy posiłki, często się odwiedzamy. Każdy z nas ma jakąś rolę w drużynie i jest to zgodne z jego osobistymi predyspozycjami. Nikt nie jest do niczego zmuszany, każdy spełnia się w swoich zadaniach. Wszyscy sobie pomagamy i nie oczekujemy nic za tą pomoc. Pamiętamy o swoich potrzebach i staramy się jak najumiejętniej je nawzajem zaspokoić. Łączy nas silna więź i zaangażowanie w pomoc zarówno najbliższym jak i całej społeczności. Społeczność zbudowana na wspólnych wartościach to siła.

Mikro społeczność rodzinna jest osadzona często matriarchalnie – we wielu przypadkach miałem obserwację, że kluczowe sprawy zależą od kobiet. Jest archetyp babki nestorki, sterującej rodem, jest grupa kobiet, które pełnią kluczowe funkcje i są obdarzane wdzięcznością i szacunkiem. Mężczyźni są wyganiani w męskie grono – w którym znajdują pełną satysfakcję i wiele przyjemności. Rodzina łączy się na czas posiłków, wspólnego biesiadowania i radosnych rozmów. Następnie miesza się z innymi członkami społeczności. Czas jest spędzany razem. To potężna różnica między naszymi kulturami – w Europie coraz bardziej dystansujemy się od siebie, za towarzysza obierając czarne lustro.

Ludzie są szczęśliwi – a raczej – głęboko usatysfakcjonowani z tym, co ich w życiu spotyka. Magiczne powiedzenie „inshallah” ma w sobie moc akceptacji wszystkiego, co życie przyniesie. Bieda, niedostatki – nie są problemem. W Afryce nie trudno zadbać o swoje potrzeby, a przy niewielkim wysiłku a nadal minimalnym koszcie – można sobie naprawdę bogato dogodzić. Dużo łatwiej niż w europie otrzymać przyjemność czy zaspokojenie. W zimie jest zimno – tzn. w dzień temperatura waha się od 16 do 22*C, a w nocy blisko zera, w zależności od regionu. Ale pod kocami z owczej wełny nie zamarzniesz, a w dzień, nawet bardzo głody, możesz zerwać mandarynki z drzewa, albo zebrać owoce morza w oceanie. Albo przyjść na obiad do rodziny, która Ci strawy nie odmówi. Życie jest dużo prostsze, czas płynie inaczej, życie jest szczęśliwsze, ludzie uśmiechnięci. To kolejna potężna różnica, zwłaszcza w kontraście z Polską, gdzie wszechobecne zgorzknienie, postawy roszczeniowe, ocenna perspektywa na rzeczywistość i wieczny niedosyt czegoś szybko zmywają uśmiech z ust nawet największym optymistom.

Wiele jeszcze mam takich obserwacji, mniej i bardziej ogólnych lub szczegółowych. Na ten moment kończę w tym punkcie. Będę pisał dalej.

– – –

Zapraszam do lektury mojego bloga!

Afkryka i Europa, Maroko i Polska – to totalnie różne światy. Miałem przyjemność doświadczać tego przez miesiąc, bardzo głęboko. Najprawdopodobniej w najbliższym czasie tam niestety nie wrócę, natomiast czuję się wewnątrz głęboko zbudowany wszystkimi doświadczeniami i pielęgnuję przede wszystkim wspomnienie dobra, serdeczności, radości i piękna.

W ramach bieżących możliwości postaram się regularnie dzielić kolejnymi porcjami doświadczeń i wiedzy, zarówno stamtąd jak i stąd potem.

SUBSKRYPCJA FEEDLY:

To nie jest reklama. Polecam po prostu – ja sam już od paru lat śledzę regularnie blogi które lubię za pomocą tej aplikacji – feedly.com. Można sobie wszystkich wrzucić w swój profil, podzielić na kategorie i czytać na telefonie czy tablecie. Fajne.

Śledź mnie na: follow us in feedly